„Potrafimy leczyć zmiany skórne, ale nie możemy wpłynąć na geny” – wywiad ze specjalistą dermatologiem.

W dzisiejszym wpisie prezentujemy fragmenty rozmowy z prof. dr hab. med. Anną Wojas-Pelc, kierownikiem Katedry i Kliniki Dermatologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum. Wywiad opublikowany pierwotnie na portalu DziennikPolski24.pl, zawiera ciekawe informacje m.in. o różnych postaciach łuszczycy, częstej potrzebie współpracy przy leczeniu tego schorzenia z lekarzami innych specjalności, oraz sposobach leczenia łuszczycy w Polsce. 

Czy łuszczyca rzutuje w jakiś sposób na organizm?

prof. dr hab. med. Anna Wojas-Pelc: Kiedy wiele lat temu zaczynałam swoją przygodę z dermatologią, moi nauczyciele używali określenia: łuszczyca to choroba ludzi zdrowych. W kontekście tego, co wiemy dzisiaj, jest to stwierdzenie nieprawdziwe. Ciężka łuszczyca prowadzi do wielu chorób ogólnoustrojowych. Jest to przecież choroba zapalna o dużym rozprzestrzenieniu na skórze, co musi prowokować powstawanie innych schorzeń towarzyszących. Dziś już wiemy i zostało to statystycznie wykazane, że wśród pacjentów z łuszczycą wzrasta liczba chorób sercowo-naczyniowych. Wiemy, że rozwija się u nich zespół metaboliczny z typowymi cechami – otyłością brzuszną i dyslipidemią. U około 10 procent chorych pojawia się ponadto postać stawowa łuszczycy, w której dochodzi do łuszczycowego zapalenia stawów. Najczęściej łuszczyca zwykła wyprzedza pojawienie się zmian stawowych, ale bywają takie przypadki, że łuszczycowe zapalenie stawów jest chorobą izolowaną. Współpracujemy z reumatologami, którzy diagnozując pacjenta z seronegatywnym zapaleniem stawów – co oznacza, że żadne parametry zapalne nie są dodatnie – konsultują z nami, czy to może być łuszczyca. Szukamy wtedy na skórze charakterystycznych zmian i często są to tylko zmiany paznokciowe, nie ma natomiast zmian skórnych. Trzeba wiedzieć, że leczenie łuszczycowego zapalenia stawów jest inne niż typowych schorzeń reumatoidalnych. (…)

awp
Anna Wojas-Pelc to specjalista dermatolog i wenerolog. Od ponad 25 lat pracuje w Katedrze i Klinice Dermatologii w Krakowie, jest ordynatorem Oddziału Klinicznego Kliniki Dermatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, a od 2004 r. jest Kierownikiem Katedry i Kliniki Dermatologii UJ CM.

Czy nasz tryb życia może prowokować rozwój łuszczycy?

AWP: Pewne nawyki, przyjmowane leki, niewłaściwy, niehigieniczny tryb życia mogą u osób genetycznie predysponowanych wyzwolić łuszczycę. Takim czynnikiem jest m.in. alkohol – u alkoholików łuszczyca ma bardzo ciężki przebieg i jest trudna w leczeniu. Czynnikiem wyzwalającym może być także stres. Od lat się podkreśla, że łuszczyca to klasyczna psychodermatoza, czyli u osoby predysponowanej silny bodziec stresowy, zwłaszcza utrzymujący się dłużej, prowokuje wysiew łuszczycy. Jednak u młodych ludzi pierwszy wysiew następuje najczęściej po infekcji paciorkowcowej.

Diagnoza to ogromny stres dla pacjenta, a przecież stresów powinien unikać.

AWP: Tym bardziej że trudno przewidzieć przebieg łuszczycy. Nie możemy uczciwie powiedzieć pacjentowi, jak ta choroba będzie się u niego rozwijać – jest bowiem nieprzewidywalna. Zawsze na początku drogi z łuszczycą pouczamy pacjenta, żeby unikał infekcji, np. nie przebywał w dużych skupiskach ludzi w okresie zachorowań, usuwał ogniska zapalne, m.in. chore zęby, migdałki, ponieważ mogą być przyczyną nawrotów choroby, kolejnych wysiewów. A my nie mamy możliwości zapobiegania wysiewom łuszczycy. Potrafimy leczyć zmiany skórne, ale nie możemy wpłynąć na geny. Są pacjenci, u których okres remisji trwa wiele lat i są tacy, u których udaje się nam wyleczyć zmiany, a za dwa tygodnie jest już kolejny wysiew.

Jak się leczy łuszczycę?

AWP: Na podstawie badań epidemiologicznych i obserwacji klinicznych wiemy, że czynnikiem leczącym łuszczycę jest słońce. Na terenach mocno nasłonecznionych choroba występuje rzadziej, sprzyja jej natomiast klimat umiarkowany. Wykorzystujemy słońce w leczeniu łuszczycy i to nie tylko słońce naturalne. Fototerapia to pierwszy rzut leczenia ogólnego, najbardziej fizjologiczny, pozbawiony poważnych działań ubocznych. Niestety, fototerapia jest niedofinansowana przez NFZ. Tylko duże ośrodki stać na pracownie, mniejsze nie mogą sobie na fototerapię pozwolić. Dobra lampa kosztuje około 100 tys. zł, natomiast jedno naświetlanie jest wyceniane jako 1 punkt, czyli 7 zł, dlatego generuje to długi placówki. Słońce może pomóc pacjentom z lżejszą łuszczycą oraz chorym po leczeniu w utrzymaniu remisji, ale oczywiście z pewnymi ograniczeniami – jest też czynnikiem prowokującym rozwój nowotworów, potrzebny jest więc złoty środek. Mamy także do dyspozycji wiele leków do stosowania miejscowego, na które większość pacjentów bardzo dobrze reaguje oraz leki systemowe do zażywania doustnego i leki biologiczne. (…)

Opracowanie własne na podstawie ogólnodostępnych materiałów.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *